Podkładem muzycznym do porannego parzenia Funky Pacamary powinien być James Brown. „Funk is in the groove” i ten groove bez trudu odnajdziecie w naparze. Jest masa słodyczy kandyzowanych owoców oraz ten charakterystyczny, długi, słodko-przyprawowy finisz Pacamary, kojarzący się ze skórką pomarańczy. To kawa żywa i energiczna, taka, przy której nóżka sama chodzi.
Świeże zbiory od Carlosa Poli, seniora i juniora, regularnie goszczą w naszej ofercie. Ostatnio w espresso sygnowanym jako Finca Las Brisas, wcześniej w jaśniejszym wydaniu. Każdy lot jest wyrazisty, a ta Pacamara, z intensywną kandyzowaną słodyczą, dosłownie zalepia kubki smakowe.
Ten nanolot kupiliśmy bezpośrednio od rodziny Pola, w finansowo wymagającym momencie sezonu, zanim większe partie kawy zaczęły pracować na siebie. W praktyce oznaczało to dla farmy dodatkową płynność w czasie, gdy koszty pracy są najwyższe.
Po zbiorze wiśnie nie od razu trafiają na pełne słońce. Przez kilka pierwszych dni leżakują w workach przechowywanych w cieniu. Mając dostęp do powietrza, zaczynają „oddychać” i mięknąć, a cukry w miąższu powoli się rozkładają. To daje owocom chwilę spokoju, zanim rozpoczną właściwe suszenie, dzięki czemu fermentacja startuje wolniej i przebiega równiej.
Owoce oddają więcej naturalnej słodyczy, profil jest bardziej ułożony, a fermentacja nie skręca w stronę ostro-alkoholowych nut. Pacamara, ze swoją pełniejszą strukturą i długim finiszem, świetnie odnajduje się w duecie z obróbką naturalną. To taki James Brown z Get Up (I Feel Like Being a) Sex Machine, groove i finisz, który zostaje na długo.